Adwokat Henryk Dzido
Polityk i prawnikMecenas Henry Dzido jest jednym z bardziej znanych warszawskich adwokatów. Bronił w wielu głośnych sprawach Jego klientami byli między innymi: Lech Grobelny, Piotr Tymochowicz czy Andrzej Lepper.
- Panie mecenasie jest Pan specjalistą od spraw spadkowych. Można przyjąć, że problematyka spadkowa nie ma dla Pana tajemnic. Jednocześnie broni Pan w sprawach kryminalnych, gospodarczych, cywilnych (często z podtekstem politycznym). Jak można specjalizować się w tak licznych dziedzinach prawa?
- Odpowiedź jest bardziej niż prosta. Jestem prawnikiem od blisko pół wieku. Pracowałem w NIK, byłem prokuratorem, sędzią Trybunału Stanu, od trzydziestu lat jestem adwokatem. Miałem czas i możliwości poznać wszystkie aspekty pracy prawnika. I to z każdej strony.
- Był, czy też jest Pan politykiem. Współpracował Pan z Andrzejem Lepperem, był jedną z bardziej znaczących postaci Samoobrony. Był Pan wreszcie senatorem Rzeczpospolitej Polskiej. Odszedł Pan jednak z Samoobrony, a Pana działalności politycznej jakby ostatnio nieco ciszej.
- Tak, po okresie aktywnego życia politycznego, przyszedł moment na krótki oddech i próbę podratowania nieco własnej sytuacji finansowej. Nie jest bowiem prawdą, że na polityce zarabia się krocie. Polityka to zajęcie bardzo kosztowne. Z Samoobrony odszedłem w 2007 roku...
- Dlaczego? Zechce Pan powiedzieć o tym kilka słów?
- Proszę wybaczyć. Nie jest w moim stylu komentowanie własnych decyzji o charakterze politycznym. Nie komentowałem wstąpienia do Samoobrony, nie będę też komentował odejścia. Powiedzmy, że po okresie dużej aktywności musiałem nieco odetchnąć, znaleźć właściwy dystans. A ponadto, no cóż, nie jestem już młodzieniaszkiem.
- Rozumiem. Czy oznacza to, że nie zobaczymy już Pana w roli polityka?
- Nigdy, nie mów nigdy. Któż z nas może przewidzieć, co stanie się jutro. W Polsce system polityczny nie jest do końca ustalony, jest miejsce na inne, nowe partie. Brak szczególnie prawdziwej partii centro-lewicowej. Może więc...
- Zostawmy politykę i wróćmy do tematyki prawnej. Już wkrótce rozpoczną się egzaminy na aplikacje adwokackie w oparciu o nową ustawę o zmianie ustawy Prawo o adwokaturze. Zapytam Pana o poziom przygotowania osób ubiegających się o prawo wykonywania zawodu adwokata?
- To bardzo trudne pytanie, szczególnie biorąc pod uwagę ubiegłoroczne, fatalne wyniki tych egzaminów. W tym roku o przyjęcie na aplikację zadecyduje pisemny test. Czy to wystarczające? Nie wiem - odpowiem szczerze. Młode pokolenie prawników jest nienajgorzej wyposażone w wiedzę prawniczą. Młodzi ludzie znają na pamięć setki paragrafów, artykułów. Czy to wystarczy? A gdzie praktyka? Przebąkuje się o większej dostępności do zawodu adwokackiego. Większa dostępność, to niestety mniejsze kwalifikacje. Czy poddałby się Pan operacji, którą miałby przeprowadzić chirurg wyposażony jedynie w wiedzę teoretyczną, książkową?
- Oczywiście, że nie.
- No właśnie. Mam wrażenie, że egzamin na aplikację powinien być trudny, bardzo trudny. Wiedza jest niezbędna. A dalej, to już tylko lata praktyki i... pokory wobec zawodu. Przychodzi mi czasami prosić młodych kolegów o zastępstwo. Ich pewność siebie, a także wymagania finansowe potrafią zdumiewać.
- Panie mecenasie sądy polskie są nierychliwe. Sprawy toczą się latami. Na samo rozpoczęcie procesu czeka się latami. Jaka jest tego przyczyna?
- Mówi się o pieniądzach. I gotów byłbym tę tezę podtrzymać. Tyle, że w innej nieco niż powszechna wersji. Pieniądze w polskim sądownictwie są marnotrawione. Zła organizacja sądów powoduje, że pieniądze przeciekają pomiędzy palcami. Prawdą jest, że ilość spraw, które trafiają do sądów wyraźnie wzrasta. Niestety w ślad za tym wzrostem nie idą zmiany organizacyjne. Idą jednak pieniądze (może niezbyt wielkie, ale jednak), które przepływają „między palcami".
- To takie proste? Poprawić organizację i już...
- No, nie oczywiście, że nie. W ślad za poprawieniem organizacji funkcjonowania sądów powinny pójść zmiany o charakterze systemowym. Do Sejmu powinno trafić wiele aktów prawnych, które przybliżyły by polski wymiar sprawiedliwości wymaganiom XXI wieku.
- Panie mecenasie, polskie prawo stało się ostatnio bardzo skomplikowane. Komplikuje się też w dalszym ciągu. Cóż ma robić przeciętny Polak, kiedy natknie się na problemy prawne?
- Prawo się skomplikowało, bo też i życie komplikuje się nieustannie. Co ma robić obywatel, który ma problem prawny? Uważać i być bardzo ostrożnym. Nie wierzyć w swoją mądrość, tylko czym prędzej skorzystać z porady prawnika. I nie mówię tego, dlatego, że cierpię na brak klientów. To zwyczajna dobra rada.
Dziękujemy serdecznie za rozmowę.
Poznaj adwokata
Radca Prawny Jolanta Budzowska
Jest uznanym specjalistą w zakresie postępowań sądowych. Od lat zajmuje się prawem cywilnym, ze szczególnym uwzględnieniem postępowań odszkodowawczych związanych z wypadkami komunikacyjnymi, błędami w szt...
REKLAMA