Jak zaplacić alimenty za nieswoje dziecko
O jednej z historii, których nie sposób zrozumieć opowiada mecenas Henryk Dzido.
Nadmiar sekretarek bywa czasami kłopotliwy. Pewien przedsiębiorca zatrudniał aż dwie sekretarki. Jedna z nich zaszła w ciążę. Prawdopodobne było ojcostwo szefa. Mój klient, postanowił uznać swoje ojcostwo.
Kupił dom dla dziecka i jego matki. Utrzymuje oboje. Jest klasycznym przykładem dobrego męża i ojca. Ojca i męża na razie faktycznego, a nie formalnego. Pan trafia do adwokata, prosząc o podjęcie działań zmierzających do uznania dziecka.
Rozpoczyna się sprawa i już na samym początku zaczynają się dziać rzeczy zdumiewające. Zgłasza się bowiem kolejny tatuś. Nazwijmy go ojcem numer 2. Matka dziecka przyznaje się do romansu z ojcem numer 2 i twierdzi, że dziecko może być jego.
Ojciec numer 1 w tej sytuacji odmawia uznania ojcostwa. Sprawa zostaje odroczona. W przerwie pomiędzy kolejnymi rozprawami obaj ojcowie przeprowadzają badania genetyczne. Badanie w zdecydowany sposób odrzuca ojcostwo ojca numer 1, a przyznaje je ojcowi numer 2.
Podczas kolejnej rozprawy obie strony przedstawiają dokumenty potwierdzające w drugim przypadku, a wykluczające ojcostwo w pierwszym. Ojciec numer 1 nie uznaje ojcostwa, ojciec numer 2 - uznaje.
I co się dzieje w dosyć niezwykłej sytuacji? Mimo oczywistych dowodów (nie sposób podważyć badań genetycznych), sąd uznaje ojcostwo pana numer 1!!! Czyli legalizuje stan faktyczny. Przyznając jednocześnie panu numer 2, prawo do spacerów z dzieckiem.
Próbując logicznie przedstawić rozumowanie sądu: pan numer 1 ma płacić alimenty i utrzymywać dziecko pana numer 2. Pan numer dwa ma prawo zabierać dziecko na spacer, mimo iż sąd uznał, że dziecko nie jest jego.
Szaleństwo z poplątaniem. A także poplątanie z szaleństwem. Strony sporu i adwokaci tych stron są czasami kompletnie bezradne wobec orzeczeń sądu.