Czwartek, Luty 23, 2012
   
TEXT_SIZE

Wypadek w Niemczech

Odkąd Polska znalazła się w wielkiej rodzinie krajów Unii Europejskiej; odkąd też wszedł w życie układ z Schengen, Polacy mogli po kilkudziesięciu latach poczuć się Europejczykami. Podróż do każdego zakątka Europy stała się zdumiewająco łatwa – szczególnie dla ludzi, którzy pamiętają czasy realnego socjalizmu. Podróżują więc Polacy, przemierzając wzdłuż i wszerz Europę. Wystarczy tylko chęć podróżowania, no i oczywiście pełny portfel.

Nie zawsze jednak podróż przebiega zgodnie naszymi planami i marzeniami. Czasami podróż bywa brutalnie przerwana, a wspomnieniami po niej nie są piękne krajobrazy, a ból, cierpienie i kłopoty. Tak właśnie zakończyła się podróż rodziny Z.

O niefortunnej podróży rodziny Z. opowiada nam mecenas Jacek Franek.

Duża, wielopokoleniowa rodzina Z. wybrała się w europejskie wojaże. Pojechali dwoma samochodami. Nie zajechali daleko. Podróż zakończyła się na jednej z niemieckich autostrad. Mieli pecha. Trafili w karambol, w którym udział wzięło kilkanaście samochodów. Wśród nich oba samochody państwa Z. Wiele osób zostało rannych, pośród nich i nasza rodzina.

Oba samochody rodziny Z. zostały rozbite. Nie były to auta nowe więc ich przeznaczeniem stało się złomowisko. Wszyscy członkowie rodziny Z. odnieśli obrażenia. Zniszczeniu uległa część ich bagażu (ubrania, sprzęt turystyczny itd.).

Obrażenia państwa Z. nie były poważne. Skaleczenia, obrzęki, siniaki. Efektem był jednak ból. I to zarówno fizyczny jak i psychiczny. Dolegliwości państwa Z. były typowe dla obrażeń lekkiego wypadku drogowego. Ale jednak były. Były też straty materialne.

Ktoś musiał za straty państwa Z. zapłacić. Tym bardziej, że do wypadku nie doszło z ich winy. Należało domagać się odszkodowania.

Państwo Z. zadali sobie pytanie: jak w obcym kraju przeprowadzić całą sprawę, gdzie się udać, gdzie złożyć dokumenty, jakiej treści mają te dokumenty być. Podobnych pytań było więcej. Problemy zaczynały się piętrzyć. Państwo Z. wybrali jedynie słuszną drogę. Poprosili o pomoc specjalistę-prawnika. Przypadek sprawił, że o pomoc poprosili mecenasa Jacka Franka. I był to dla nich przypadek szczęśliwy.

Adwokat skierował ich do lekarzy, którzy mieli opisać obrażenia jakich doznali podczas wypadku. Kolejne wizyty złożyli u lekarzy-specjalistów: neurologa i psychiatry. Mecenas „uzbrojony” w dokumentacje medyczną skierował pisma do niemieckiego towarzystwa ubezpieczeniowego. IV dyrektywa Unii Europejskiej pozwala poszkodowanemu wybrać ubezpieczyciela. Może to być firma działającego w kraju zamieszkania poszkodowanego lub też firma działająca w kraju, w którym wypadek miał miejsce.

Mecenas wybrał ubezpieczyciela niemieckiego. Nie bez powodu. Odszkodowania wypłacane w nieco bardziej od Polski cywilizowanym kraju są wyższe, formalności zaś prostsze. A i czas oczekiwania na odszkodowanie znacznie krótszy.

Efekty działalności prawnika były dla państwa Z. bardziej niż zadowalające. Każdy z członków rodziny otrzymał odszkodowanie jako zadośćuczynienie za ból i cierpienie w wysokości od 2,5 do 4 tysięcy euro. Kolejnymi sumami jakie wpłynęły na ich konta były odszkodowania za utracone mienie, za zniszczone samochody, za ich utylizację i odszkodowanie za czas, w którym byli pozbawieni aut.

Wakacyjna wyprawa państwa Z. nie zakończyła się szczęśliwie. Zamiast wypoczynku doświadczyli bólu, cierpienia, zmartwień. Znajdując się jednak w tragicznej sytuacji dokonali właściwego wyboru – zatrudnili zawodowca. Dzięki jego wiedzy, umiejętności poruszania się po krętych ścieżkach prawa niemieckiego, zminimalizowali swoje straty, a także uniknęli nieprzewidzianych dodatkowych kłopotów.

Szukaj prawnika

Dolnoslaskie Zachodnio-pomorkie Pomorskie Warminsko-mazurskie Podlaskie Lubuskie Wielkopolskie Kujawsko-pomorskie Mazowieckie Lodzkie Swietokrzyskie Lubelskie Opolskie Slaskie Malopolskie Podkarpackie  

Szukaj prawnika

 
Wybierz kategorię